Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki
Fundacja "Myśląc Ojczyzna - Im. Ks. Infułata Ireneusza Skubisia"

"Nie, Jezus Chrystus nie był socjalistą" Lawrence W. Reed

Utworzono dnia 02.03.2020

Twierdzenie, że Jezus Chrystus był socjalistą, stało się popularne wśród
„postępowców”, nawet tych, którzy z chrześcijaństwem mają niewiele
wspólnego. Ale czy jest w tym twierdzeniu jakaś prawda?
Faryzeizm socjalistów
Na to pytanie nie można odpowiedzieć bez rzetelnej definicji socjalizmu.
Sto lat temu socjalizm był określany jako system państwowej własności
środków produkcji. Jezus ani razu nie wspomniał o takiej koncepcji, nie
mówiąc już o jej poparciu. Definicja ta zmieniła się z czasem. Kiedy
krytyka ekonomistów, takich jak Ludwig von Mises, Friedrich A. Hayek
i Milton Friedman, obaliła wszelkie intelektualne argumenty
przemawiające na korzyść takiego systemu, a rzeczywistość udowodniła, że
mają one niszczycielską moc, socjaliści przerzucili się na inną wersję
określania socjalizmu: „jest to centralne planowanie gospodarki”.
Można przeszukać cały Nowy Testament i nie znaleźć słowa od Jezusa,
które wzywałoby do upoważniania polityków czy biurokratów do
przydzielania ludziom zasobów, do wyznaczania gospodarczych zwycięzców
i przegranych, do mówienia przedsiębiorcom, jak prowadzić działalność,
do narzucania płac minimalnych lub maksymalnych, do zmuszania
pracowników do przyłączania się do wspólnot interesów czy do podnoszenia
opodatkowania. Kiedy faryzeusze próbowali nakłonić Jezusa do poparcia
uchylania się od podatków, udzielił im słynnej odpowiedzi: „Oddajcie
cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 21, 22).
Niemniej jednak jednym z zarzutów, które doprowadziły do ukrzyżowania
Jezusa, był zarzut uchylania się od płacenia podatków.
Państwo w roli niani
Znając ogólnie złą opinię, jaka się rozpowszechniła o centralnych
planistach, socjaliści zastosowali inny sposób wdrażania w życie swej
doktryny, a mianowicie – poprzez państwo „opiekuńcze”. Państwo takie to
socjalizm życzliwego, egalitarnego państwa-niani, w którym bogaty Piotr
zostaje okradziony, by zapłacić biednemu Pawłowi. Charakteryzuje się
dużą liczbą „bezpłatnych” świadczeń od rządu, które oczywiście wcale
bezpłatne nie są. Taka polityka jest kosztowna zarówno z powodu
biurokratycznych opłat maklerskich, jak i demoralizującej zależności,
jaką państwo wytwarza wśród swoich beneficjentów.
Czy to miał na myśli Jezus? Raczej nie. Pomaganie biednym było bardzo
ważną częścią przesłania Jezusa, jednak ogromne znaczenie ma to, w jaki
sposób im pomagać.
Pismo Święte nakazuje chrześcijanom kochać, modlić się, być życzliwym,
służyć, wybaczać, być prawdomównym, czcić jedynego Boga, uczyć się
i wzrastać zarówno duchowo, jak i osobiście. Wszystkie te rzeczy są
bardzo indywidualne. Nie wymagają polityków, policji, biurokratów,
partii politycznych ani programów.
Jak podaje Ewangelia wg św. Marka (14, 7) i św. Mateusza (26, 11): „Bo
ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze
czynić (...)”. Słowa kluczowe to „możecie im dobrze czynić”. Chrystus
nie powiedział: „Pomożemy wam, czy wam się to podoba czy nie”.
W Ewangelii wg św. Łukasza (12, 13-15) do Jezusa zwrócił się pewien
człowiek z prośbą o redystrybucję mienia: „Nauczycielu, powiedz mojemu
bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem” – na co Jezus odpowiedział:
„Człowieku, któż mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?”.
Następnie skarcił proszącego za chciwość.
Prawdziwe współczucie
Chrześcijaństwo nie polega na tym, by wykorzystywać rządy do łagodzenia
trudnej sytuacji ubogich. Opieka nad nimi oznacza pomaganie im
w przezwyciężaniu trudności, a nie płacenie im za pozostawanie w biedzie
lub uzależnianie ich od państwa. Taka pomoc była istotną cechą życia
prawdziwego chrześcijanina od dwóch tysięcy lat. Dobroczynność
chrześcijańska, która jest dobrowolna i szczera, całkowicie różni się od
obowiązkowych, bezosobowych przymusów państwa. Ale proszę nie wierzyć mi
na słowo. Zastanówcie się, co apostoł Paweł mówi w Drugim Liście do
Koryntian (9,7): „Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego
własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem
radosnego dawcę miłuje Bóg”.
W przypowieści Jezusa o miłosiernym Samarytaninie podróżnik jest uważany
za „dobrego”, ponieważ osobiście, poświęcając swój własnym czas
i mienie, pomógł pokrzywdzonemu człowiekowi leżącemu na poboczu drogi.
Gdyby zamiast tego namawiał bezradnego nieszczęśnika, aby poczekał na
czek rządowy, prawdopodobnie dzisiaj znalibyśmy tego podróżnika jako
bezużytecznego Samarytanina.
Jezus wyraźnie utrzymywał, że współczucie jest cenną wartością, ale nie
istnieje żaden cytat w Nowym Testamencie, który sugerowałby, że jest to
wartość, którą należałoby narzucać siłą lub groźbą jej użycia – innymi
słowy: poprzez socjalistyczną politykę.
Wykorzystać talenty
Socjaliści lubią ludziom wmawiać, że Jezus gardził bogatymi, i powołują
się na dwa szczególne momenty z Jego działalności: wypędzenie przez
Niego kantorów ze świątyni i Jego uwagę, że wielbłądowi łatwiej jest
przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do nieba. W pierwszym
przypadku Jezus rozgniewał się, że dom Boży był niewłaściwie
wykorzystywany. Rzeczywiście – nigdy nie wypędził kantora z banku lub
z rynku. W drugim wypadku ostrzegał, że przy wielkim bogactwie pojawiają
się także wielkie pokusy. Były to upomnienia skierowane przeciwko
niewłaściwie ustalonym priorytetom, a nie komunikaty dotyczące wojny
klasowej.
W przypowieści o talentach (por. Mt 25, 14-30) Jezus mówi o panu
udającym się w podróż, który powierza swoje pieniądze trzem sługom.
Kiedy powraca, dowiaduje się, że jeden z nich chronił swój udział,
zakopując go w ziemi, drugi i trzeci swoje części kapitału puścili
w obrót i je zwielokrotnili. Kto jest bohaterem tej przypowieści?
Zarówno drugi, jak i trzeci sługa – za tworzenie bogactwa. Pierwszy zaś
sługa zostaje przez pana surowo ukarany za niewykorzystanie kapitału,
a jego udział zostaje przekazany słudze, który uzyskał największy dochód.
To nie brzmi zbyt socjalistycznie, prawda?
Podobnie przypowieść Jezusa o robotnikach w winnicy (por. Mt 20, 1-16)
promuje cnoty kapitalistyczne, a nie socjalistyczne: gdy niektórzy
pracownicy skarżą się, że inni zostali hojniej wynagrodzeni za swą
pracę, pracodawca słusznie broni prawa do dobrowolnie zawartej umowy
i do własności prywatnej, a w efekcie – i do prawa podaży i popytu.
Jezus chciałby, aby każdy z nas hojnie pomagał potrzebującym, nie tylko
w okresie świąt, ale i przez cały rok. Jeśli jednak uważasz, że Jezus
chciał, aby politycy robili to samo, stosując przymus czy groźbę jego
użycia przy wielokrotnie wyższych kosztach niż w wypadku prywatnej
działalności charytatywnej, to nie czytasz tego samego Nowego Testamentu
co ja.I


Lawrence W. Reed jest emerytowanym prezydentem Fundacji Edukacji
Ekonomicznej w Atlancie, w stanie Georgia, i autorem mającej się ukazać
w 2020 r. książki pt. Czy Jezus był socjalistą?

Powyższy tekst ukazał się (w języku angielskim) w amerykańskim tygodniku
The Washington Examiner z 24 grudnia 2019 r.
Zredagowany w języku polskim za zgodą autora i ww. tygodnika przez Jana
Michała Małka.

Kalendarz

Rok wcześniej Miesiąc wcześniej
Maj 2020
Miesiąc później Rok później
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Imieniny

Licznik odwiedzin:

W tym tygodniu: 27

W poprzednim tygodniu: 61

W tym miesiącu: 323

W poprzednim miesiącu: 253

Wszystkich: 17119

Zegar